Pływam sobie, pływam. La La La. Au! Ała! Co jest?! Siostrzyczko, zabierz swój ogon z mojego pyszczka! Czy wy wszyscy musicie się tak pchać?! Wiecie co? Wychodzę stąd! Mam tego dość!Tak właśnie wyglądała moja pierwsza kłótnia z rodzeństwem, chwilę przed tym jak pierwszy raz złapałam powietrze w płucka.
Życie w brzuchu było o wiele łatwiejsze. Gdybym wtedy wiedziała, że świat jest pełen tylu niebezpieczeństw, na pewno nie byłoby mi aż tak śpieszno. Nie przeszkadzałoby mi tak bardzo moje egoistyczne, niesforne rodzeństwo, które całymi dniami potrafiło jedynie jeść, spać albo się rozpychać z tymi swoimi wielkimi brzuszydłami.
Teraz jakby trochę za nimi tęsknię. Nie wiem gdzie są ani jak się mają. Wstyd się przyznać ale nawet nie wiem jak mają na imię. Rozdzielono nas tak wcześnie. Pewnie nie rozpoznałabym ich gdybyśmy przechodzili obok siebie na chodniku. A moja Mama... ta prawdziwa... jej imię brzmiało Diana.

0 komentarze:
Prześlij komentarz