Jestem już tak długo poza domem, że prawie zapomniałam jak wygląda. Chociaż rozkład mieszkania, w którym teraz mieszkam jest dokładnie taki sam, tyle że w lustrzanym odbiciu. Piotrek i jego Mama są dla mnie kochani i czuję się u nich bardzo swobodnie. Ale jednak to nie to samo co własny kocyk i moja Pani. Minęło już tyle czasu i zaczęły mnie nachodzić myśli czy nie zostawiła mnie tu na zawsze. Codziennie gdy wychodzę na spacer rozglądam się za nią spoglądając w stronę domu. Wiem, że jest gdzieś niedaleko. Czuję to po zapachu. Mieszkam teraz blok obok mojego starego bloku. W ciągu tych 2 miesięcy poza domem spotykałam ją albo przychodziła po mnie, żeby zabrać mnie na długi spacer do parku. Towarzyszył nam pies Bary. Muszę przyznać, że z początku byłam o niego bardzo zazdrosna. Ale teraz wiem, że moja Ola bardzo mnie kocha i nigdy nie wymieniłaby mnie na innego psa. Starając się przyzwyczaić do obecnego życia długo myślałam nad tą całą sytuacją. Kiedy zobaczyłam Barego na początku wyglądał jakby wpadł pod kosiarkę i śmierdział jakby wykąpał się w szambie. W połowie ciała był łysy, a na skórze przypominającą słonią, widać było ostre stany zapalne pokryte śmierdzącym łojem. Z uszu smród był równie nieprzyjemny i ciekła mu ropa. Czuć było od niego chorobę na kilometr. Zrozumiałam, że ludzie nie chcą żebym miała z nim kontakt bo mogłabym się zarazić.
Lubię Barego i jest mi go żal. Zawsze gdy przyjeżdżałyśmy z Olą na święta na działkę, siedziałam w ciepłym domu, w rodzinnym gronie przy kominku. Bary z Miśkiem w tym czasie siedzieli na zewnątrz i chowali się przed śniegiem oraz deszczem pod dachem na tarasie. Lubiłam czasem wymknąć się do nich przez uchylone drzwi. Oprowadzali mnie po lesie i opowiadali różne historie. Któregoś razu opowiedzieli mi że brakuje im przytulania i ludzkiej uwagi od kąd zmarł Pan Andrzej. Pan Andrzej był ich przyjacielem, starszym człowiekiem mieszkającym w sąsiedztwie. Lila (moja człowiecza Babcia) zatrudniła go do opieki nad nimi. Kiedy żył przesiadywał z nimi całe dnie ale któregoś dnia nie przyszedł a zamiast niego zaczął przyjeżdżać ktoś inny. Dostawały wtedy jeść, pić i od czasu do czasu kropelki na kleszcze. Drobnej pieszczoty w postaci głaskania mogli się doczekać w weekendy. Wtedy przyjeżdżali ich prawdziwi właściciele - Lila i Jerzy. Od długiego przesiadywania na dworzu, niekąpane psy zaczęły im strasznie śmierdzieć i brudzić. Mi ten zapach kompletnie nie przeszkadza ale smród choroby to zupełnie co innego. Bary ma problemy z zapaleniem uszu juz od dawna. Nawet rok temu był przywieziony na leczenie do Warszawy. Niestety terapia musiała trwać zbyt krótko i zapalenie nawróciło a dodatkowo Bary złapał świerzbowca którego ciężko leczyć. Pewnie dlatego moja wyprowadzka trwa tak długo.
Bary wygląda już coraz lepiej. Odrosła mu prawie cała sierść, a niedługo nie będzie nawet śladu po łysych plackach. Co tydzień jest kąpany u weterynarza, więc zapach też się poprawia. Słyszałam jak moja Pani rozmawiała z ludźmi na temat poszukiwania dla niego nowego domu. Biedaczek potrzebuje stałej obserwacji na wypadek nawrotu zapalenia uszu. Do czasu znalezienia nowego właściciela zamieszka u mnie, a jak wydobrzeje to może pomieszkamy chwilę wspólnie. Byłoby nam raźniej gdybyśmy zostawali sami w domu. Znam Barego od I miesiąca życia i traktuję go jak brata. Niestety przez moje 5 lat życia nie mieliśmy zbyt wiele okazji się spotykać. Może moglibyśmy się lepiej zżyć gdyby zamieszkał ze mną. Nigdy nie byłam blisko z żadnym psem ale czuję, że z nim mogłoby być całkiem fajnie. Jest bardzo opanowany i grzeczny w przeciwieństwie do tych innych nachalnych psów, które bez przerwy chcą na mnie włazić. Bary nigdy nawet nie próbował tego robić. Jedynie podchodzi do mnie machając ogonem i daje mi w pyszczek tysiące słodkich, deliaktnych całusków językiem. Bardzo lubię biegąć z nim ramię w ramię i patrolować okolice. W parku na spacerach wąchamy te same ciekawe rzeczy na ziemii. Bary jest duży, silny i odważny. Gdyby było jakieś niebezpieczeństwo, na pewno by mnie obronił. W końcu pracował 8 lat na 2 ha ogrodzonego lasu jako pies stróżujący.
Kiedy jest zdrowy i wykąpany wygląda jak wystawowy Owczarek Niemiecki. Nie wiem czy prawie całkiem czarny pies tej rasy mógłby wygrać wystawę ale dla mnie atletyczną budową ciała, z długą, czarną jak smoła lśniącą sierścią i wzorcową postawą prezentuje się prawdziwie po królewsku. Życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia.