Bary szuka nowego właściciela. Jest to rasowy owczarek niemiecki, bez rodowodu. Waży 35kg. Urodził się w Raszynie razem z sześcioma innymi szczeniętami. Jako jedyny z miotu był czarny. Właściciele jego psich rodziców dali mu pierwsze przezwisko "Gapcio". Obecnie "gapcia" pod żadnym względem nie przypomina. Ma wspaniały charakter - wyrósł na wspaniałego wilczura. Jest tak cudownym psem, że gdyby nie słabe warunki mieszkalne oraz trudna sytuacja finansowa, w której się znajduje zatrzymałabym go przy sobie na zawsze. Zrobiłam co mogłam żeby wyratować go od choroby i śmierci jednak nie potrafię dać mu domu. Koszty leczenia były ogromne (ponad 2 tyś zł). Teraz Bary jest już zdrowy i pilnie poszukuję dla niego wspaniałego domu, na który zasługuje.
Życiorys
Po narodzinach bawił się przez 3 miesiące z siostrami i braćmi pod okiem czujnych rodziców (mama: owczarek krótkowłosy, tata: owczarek średniowłosy).
Bary swoje szczenięce lata spędził w Warszawie. Był radosnym i żywym psiakiem. Szybko nauczył się podstawowych zachowań psa mieszkającego w bloku z ludźmi, przyzwyczaił się do chodzenia na smyczy i co to życie w mieście pełnym ludzi, samochodów oraz betonu.
Kiedy trochę dorósł wyjechał poza Warszawę i dołączył do stada psów (owczarków) stróżujących domu na 2 ha ogrodzonej działki. Tam też, nauczył się życia w stadzie i o obyczajach u dorosłych, pracujących psów. W zimę sypiał w budzie, kiedy padał deszcz chronił się na tarasie pod dachem, a w lato chłodził, leżąc w wykopanym dole w piachu. Bary stróżował przez 7 lat. Do momentu kiedy zachorował i zabrałam go stamtąd na leczenie.
Aktualnie Bary przebywa u mnie w domu w Warszawie na Mokotowie.
Choroba
Któregoś dnia wpadł głową do stawu i zaczął mieć problemy z uszami. W wodzie, która mu się wlała były bakterie które spowodowały zapalenie uszu. Już raz starałam się go leczyć, jednak choroba nawracała. Powodem tego było zbyt krótkie leczenie i niedoleczone uszy. Warunki nie pozwalały na codzienne dojazdy poza Warszawę przez 4 miesiące, oraz na przywiezienie psa do miasta. Zły stan zdrowia psa się przeciągał. Dodatkowo zaatakował mu skórę świerzb. Połowa jego sierści wyleciała, miał wysoką gorączkę.
Gdy tylko miałam możliwość, postanowiłam się poświęcić i wywieźć go z tego miejsca. Niestety po wyleczeniu nie może zostać u mnie na stałe. Mam już jednego psa (suczkę), którego na czas leczenia Barego trzymają moi sąsiedzi. Nie chcę też żeby Bary wrócił do lasu i siedział tam w samotności. Jeśli jakimś sposobem choroba uszu zaczęłaby nawracać, musi być osoba która szybko to zauważy, ktoś kto codziennie poświęci Baremu trochę czasu i troski. Zdjagnozowany nawrót wystarczyłoby z łatwością zaleczyć leczniczymi kropelkami do uszu. Jeśli jednak Pies nie będzie kontrolowany nastąpi silne zapalenie ucha wewnętrznego, które musi być leczone antybiotykami. A jeśli dodatkowo ta sytuacja będzie się powtarzać wielokrotnie, któregoś dnia może się okazać że już nie ma na rynku leków które mogą go wyleczyć, bo bakterie się uodpornią na każdy antybiotyk. To oznaczałoby śmierć.
Dlatego szukam ludzi którzy chcieliby adoptować Barego i uchronić go przed krzywdą i cierpieniem.
Charakter
Spokojny, lojalny, zrównoważony emocjonalnie, inteligentny, chętnie wykonuje komendy, bardzo posłuszny i karny, nie szczeka (rzadko, ale czasem wyje jak wilk do księżyca), kocha wszystkich ludzi. Również zero agresji do innych zwierząt (koty, ptaki), poza niektórymi psami, jedynie samcami, chodź tylko tymi agresywnymi przed którymi musiałby się bronić. Wychował się w stadzie psów (samców) więc po ustaleniu hierarchii może przebywać z innymi psami. Uwielbia się bawić ze znajomymi psami w przepychanki, w ganianego z suczkami i w aportowanie z ludźmi. Kiedy chcę wkroplić mu kropelki do uszu sam kładzie głowę na kolanach i mimo że z początku zabieg był dla niego bardzo bolesny zawsze cierpliwie czekał aż się skończy i pozwoli mu odejść.
Jest strasznym łakomczuchem i ile by mu się do miski nie wsypało, będzie mu mało. Nie skacze na ludzi, nie gryzie przedmiotów, nie ślini, nie brudzi. Kiedy jest w domu albo kładzie się pod nogami, albo przy misce albo pod drzwiami (w zależności czego chce). Jest niesamowitym pieszczochem - kiedy się przytula ociera się pyskiem po nogach lub kładzie głowę na kolanach i czeka cierpliwie na głaskanie po głowie. Nie jest wybredny - wszelkie pieszczoty dozwolone, nawet te najdrobniejsze. Kocha swój kocyk.
Umiejętności
Równo chodzi na smyczy. Gdy jest spuszczony ze smyczy przychodzi za każdym razem gdy się na niego gwizdnie lub zawoła. Zna komendę: siad, zostań (trzeba dopracować), połóż się, hop, poproś, zostaw. A jak tylko robi coś co nam się nie spodoba wystarczy powiedzieć: "nie!" lub "ej!" i nie trzeba się powtarzać. Jest bardzo wdzięczny ludziom za pomoc i ofiarowaną miłość.
Kąpiele dla Barego nie są problemem. Grzecznie stoi/siedzi w wannie kiedy jest kąpany.
Podróże samochodem również nie są dla niego obce. Chętnie wskakuje do samochodu na tylnie siedzenie gdzie śpi całą drogę wygodnie. :)
Bary to bardzo mądry i piękny pies. Jeśli jesteś kimś kto kocha duże rasy psów, ma duży dom, rodzinę i potrzebuje wiernego psa stróża w swoim ogródku, lub mieszka sam w mieszkaniu, w dużym mieście i kocha wychodzić na długie spacery w najlepszym psim towarzystwie





0 komentarze:
Prześlij komentarz